dawno mnie tu nie było…kiedy świat pogrążony był w teoriach spiskowych, pandemii, wyścigu zachorowań, kamuflowaniu przemycania ważnych ustaw niekoniecznie służących ogólnemu dobru, ja postanowiłam się od tego odłączyć. Poczułam, że potrzebuję sprawdzić czy i jak natłok informacji, przepychanki medialne itp. wpływa na mnie. Wydawało mi się, że wyłapuję te mechanizmy, manipulacje itp jednak czy rzeczywiście byłam od tego wolna…?Po miesiącu, bo mój ostatnio wpis był dokładnie miesiąc temu, gdy zajrzałam fb, okazało się ku mojemu zaskoczeniu (tak jednak zaskoczeniu), że tu nic się nie zmieniło 😊. Dziś po długim czasie popatrzyłam na TVN i zobaczyłam jak teraz media polecają kremy pod maski, uczą jak robić makijaż by w masce dobrze wyglądać itp. noooo nie wpadłabym na to fakt, znaczy to, że jest na to zapotrzebowanie i część społeczeństwa potrzebuje „ładnie się wpasować” w nowe ramy systemu. No cóż… nie walczę z systemem i nie zamierzam, potrzebuję go poznać by potrafić się w nim poruszać, potrzebuję dystansu, który umacnia mnie w mojej odporności na kalkomanię. To ja decyduję co karmię w sobie, czemu poświęcam swoją uwagę czyli co zasilam swoją energią. Dziś pokazuje się praktycznie wszystko, co nie oznacza, że takie to ma być, tzn. dla mnie takie to nie jest…Co się zadziało po miesiącu mojego „medialnego odosobnienia”? pokazało mi się jak wiele mam powodów do wdzięczności, jak bardzo doceniłam i szanuję to na czym wzrastałam i nadal wzrastam, jak ważna jest dla mnie moc natury, jak mnie zasila. Bycie z dala od mediów pokazało mi, że moje dochody są nadal stabilne a sposób kontaktu z klientami, wypływa z naturalnej indywidualnej potrzeby jednostki i może być zupełnie inny niż „zalecają” media. Kontakt z bliskimi mi ludźmi jest nadal ważny i potrzebny i tym bardziej ciekawy i cenny niż śledzenie ich profili na fb. Moja kreatywność wzrosła co owocuje w realnym życiu zawodowym i prywatnym, a nie tylko w ilości zamieszczanych postach na fb.Być może dla Ciebie jest to oczywiste, dla mnie niby też było, jednak kiedy tego doświadczyłam teraz wiem, że nie potrzebuję mediów społecznościowych. Mogę z nich korzystać i będę to robiła „po swojemu” w zgodzie z sobą, jednak one nie będą używały mnie. A moje relacje są cenne, kiedy trwają i pieęegnuję je pomimo fb. po co to piszę? po to by zaświadczyć, że prawidziwą ciszę mamy w sobie a nie w postach o czy zdjęciach lub filmach o ciszy i bez swojego indywidualnego doświadczenia, posmakowania siebie, nadal będzie to lektura o „potencjalnym sobie”.Jestem wdzięczna za ten miesiąc, dziękuję moim lękom, że zaprowadziły mnie do mojej mocy, dziękuję moim cieniom, żę uwolniły mnie od potrzeby „sztucznego oświetlania” siebie.Mamy nów, duchowy nów w Bliźniętach. Wczoraj gdy prowadziłam warsztaty spotykałam się z 2 grupami kobiet, które czują podobnie i widzą podobne efekty na swojej drodze, Dlatego tym bardziej wiem, że warto iść po swojemu. Nie zasilać systemu tylko poznać go by potrafić się w nim poruszać nie tracąc energii na walkę. Moja zmiana zasila innych, nasza zmiana zasili jeszcze większe grono prawdziwie mocnych w sobie ludzi, którzy bez potrzeby udowadniania są silni w sobie, robią swoje po swojemu, podejmując decyzje i ponosząc ich konsekwencje. Powiesz, że łatwo mi tak mówić bo…, uwierz nie zawsze tak było, uwierz ja cały czas jestem w drodze. Nadal zamykam jedne drzwi i otwieram nowe. Czasem łzy zalewają mój ból kiedy wpadam w kolejną iluzję na swój temat. Czasem wściekłość wypełnia mnie całą. Kiedyś się jej bałam, trzymałam tego rozwścieczonego wilka w klatce, jednak weszłam tam… polały się łzy i krew ąż poczułam i zrozumiałam, że on i ja walczymy ze strachu i kiedy go uwolniłam, kiedy go oswoiłam okazało się, że to on mnie zasila i budzi do działania. Nadal się potykam i upadam i błądzę… jednak wstaję i nadal idę do siebie bo tylko tu jest moja moc. Nie wierz mi na słowo, sprawdź sama/sam. Nasza największa tajemnica to my sami a największa mądrość to nasze doświadczenia i umiejętność czerpania z darów i doświadczeń Rodu.

