Dziś podczas mojej porannej praktyki przyszło do mnie spojrzenie na to jak stawiałam kiedyś i jak teraz stawiam granice. Taka podróż od dziecka do teraz. Przypomniało mi się moje dziecięce poczucie winy i ciągłe bycia gorszą, czyli robienie wszystkiego by było dobrze, by koleżanki mnie lubiły, pani w szkole no i mama by była zadowolona. Potem jako nastolatka zbuntowana, ostentacyjnie próbowałam naciągać te granice, złość, krzyk, obrażanie się i straszne cierpienie po zranieniu. Kolejny mój etap, najdłuższy, to źle pojmowana asertywność, która jednak miała korzenie w złości zakrytej lękiem, do której długo nie miałam dostępu. Dopiero później przyszedł etap zadbania o siebie, warstwa po warstwie odkrywanie siebie, odkrycie schematu reagowania złością na nowe „trudne” sytuacje i ku memu zaskoczeniu doświadczanie, że to właśnie złość daje mi tą energię by stanąć do nowego, by sięgnąć poza swoją strefę komfortu. Wtedy skupiłam się na sobie jeszcze bardziej. Tak mnie to zaciekawiło, że stwierdziłam, że ja tak mało siebie znam… I to ta ciekawość właśnie doprowadziła mnie do jeszcze większych pokładów lęku w sobie, a ten lęk (teraz już to wiem) uczył mnie jak polubić i pokochać samą siebie, jak siebie nakarmić by dać sobie uczucie sytości zamiast wiecznego braku projektowanego na świat i ludzi. Dziś widzę tą moją piękną drogę, dziś jestem za nią wdzięczna. Jak się to ma do granic? Ano ma się bardzo Kiedy uczymy się stawiania granic poprzez niekoniecznie dobrze rozumianą asertywność wtedy możemy być zaskoczeni, że to dziwnie działa bo nadal cierpimy. Potrafimy mówić „nie” jednak przeżywamy to albo ludzie reagują tak, że powstają konflikty. Znasz to prawda? Jak mówić nie? Poznaj siebie, zadbaj o siebie, uszczęśliwiaj siebie, poznaj swoją wartość. Kiedy człowiek jest syty, nie reaguje gromadzeniem śliny w buzi jak jedzą inni 😉 przestaje być pazerny, zawistny, wiecznie głodny. Nakarm siebie, poczuj swój wewnętrzny spokój. Przyglądaj się jakie emocje przez Ciebie przepływają i pozwól im płynąć, nie jesteś emocjami… poczuj Kim Jesteś…Wtedy Twoje „nie” będzie spokojne, bez lęku i złości. „Nie”, które mówisz z miłości do siebie. „Nie”, które ma taką siłę ponieważ już wiesz, że Ty jesteś dla siebie najważniejsza/najważniejszy i nie zrobisz czegoś co Cię stłamsi, poniży, unieszczęśliwi. Wtedy jak idziesz na kompromis to Ty tak wybierasz i wiesz, że jesteś w stanie czuć się z nim dobrze. Nie koncentrujesz się na „co byłoby gdyby” tylko pytasz siebie jak się z tym czujesz, czy to będzie dla mnie dobre. Wtedy też potrafisz tak powiedzieć swoje „nie” by nie ranić innych, by zrozumienie było po obu stronach. Przeczytałam dziś u Ani Pietrzak: Jak się matka czuje taki dziecko ma los…wydało mi się to tak oczywiste, tak mi bliskie, ciepło zrobiło mi się w sercu. Kątem oka zobaczyłam komentarze kobiet czy to jest możliwe, jak to zrobić i zatrzymało mnie to…Rola mamy dla kobiety jest bardzo ważną, ogromnie ważną rolą w życiu. Mama napełni dziecko tym co sama ma w sobie, nauczy takich granic jakie sama zna. I oczywiście, że każda mama jest właściwa taka jaka jest😊Jednak każda mama ma własną wolę i kreuje życie swoje i dziecka w dzieciństwie. A dziecko nie ma tyle siły i świadomości, bo jest dzieckiem i koduje te wszystkie programy i powiela je. Dopiero jako dorosłe może zmienić siebie i przetransformować te iluzje i szkodliwe programy na swój temat. A my Mamy, którymi jesteśmy, jako świadome kobiety już teraz wiemy, że dbając o siebie, pielęgnując siebie karmimy tym nasze dzieci. Tłumaczenie im na czym polegają granice i poczucie własnej wartości jest ogromnie trudne o ile w ogóle możliwe. Kiedy Ty o to zadbasz dziecko zobaczy w życiu jak to stosujesz i już będzie to miało w sobie. Dobra wiadomość jest taka, że da się to zrobić 🌷 praktykujemy to i doświadczamy tego na naszych spotkaniach warsztatowych i w sesjach. To działa! 😊
Ps. inspiracja – cytat Coco Chanel

